
Przedstawiciele 55 europejskich krajowych związków piłkarskich spotkali się z władzami sędziowskimi UEFA oraz reprezentantem IFAB, aby omówić stosowanie przepisów gry. Uczestnicy obrad zgodnie uznali, że długie i drobiazgowe analizy wideo dowodzą, iż system VAR wykroczył poza swój pierwotny cel. Zgodzono się, że konieczny jest powrót do fundamentu, jakim jest naprawianie jedynie ewidentnych pomyłek arbitrów prowadzących zawody.
Powrót do zasady minimalnej ingerencji
Gdy system VAR wprowadzano do przepisów gry w 2018 roku, jego główną filozofią była „minimalna ingerencja – maksymalna korzyść”. Celem było ograniczenie niesprawiedliwości wynikającej z jasnych i oczywistych błędów lub przeoczonych istotnych zdarzeń dotyczących bramek, rzutów karnych, bezpośrednich czerwonych kartek oraz błędnej identyfikacji zawodnika. UEFA zaznaczyła po spotkaniu, że wideoarbiter ma stanowić jedynie wsparcie, a sędzia główny musi pozostać w centrum procesu decyzyjnego.
Błędna identyfikacja i ograniczenie przerw w grze
Podczas spotkania omówiono również doprecyzowane przez IFAB zasady dotyczące błędnej identyfikacji gracza. System VAR może interweniować, gdy kartką zostanie ukarany zawodnik drużyny przeciwnej niż ta, która popełniła faul – jak w przypadku zdarzenia z udziałem Breela Embolo i Leandro Paredesa. Powtórka służy jednak wyłącznie ustaleniu właściwego sprawcy, a nie zmianie oceny samego przewinienia. Poparto także przepisy mające skrócić niepotrzebne przerwy w meczu, w tym limity czasowe przy wznowieniach z autu, rzutów od bramki, zmianach oraz przerw na pomoc medyczną czy przerw taktycznych bramkarzy.
Co wiadomo obecnie
Działania UEFA i IFAB mają na celu usprawnienie płynności meczów oraz skrócenie czasu weryfikacji sytuacji. Choć pojęcie „jasnego i oczywistego błędu” pozostaje ocenny, ograniczenie mikroskopijnych analiz ma zredukować niepotrzebne przestojów w grze.
Źródło: BBC Sport







